Czy patrzyliście kiedyś z…

Czy patrzyliście kiedyś z dystansu na swoje dziecięce marzenia i to jak niewiele trzeba było aby je spełnić?

Niedługo wbijają moje 26 urodziny (chociaż i tak mentalnie zatrzymałem się gdzieś w okolicach dwudziestki). Naszły mnie refleksje na temat prezentów i to jak niewiele oczekuję od innych, a mały, ale spersonalizowany podarek cieszy mnie dużo bardziej, niż drogie i uniwersalne dla każdego „coś”.

Przypomniałem sobie, że jako dziecko wychowane w kapitalistycznej Polsce, mając te 5-10 lat miałem mnóstwo materialistycznych marzeń. A to Bionicle, samochody Hot Wheels, może jakaś podróbka podróbki pegazusa z miliardem gier na jednym kartridżu. Jednym słowem czyste zspoksjanie swoich potrzeb. Zawsze czułem się bardzo rozżalony, gdy jako siedmiokatek dostałem jakąś maskotkę z bazaru, która leciała w kąt, albo co gorsza pudełko grające „Dla Elizy”, które nadawało się tylko do tego aby zalać je wodą, powiedzieć rodzicom „zepsuło się” i cisnąć w głębiny kosza na śmieci.Boże drogi, nie wiem co kierowało tymi babciami i ciotkami podczas szału zakupów. Zakładam, że zachodząc do sklepu były tak podniecone prezentem (a raczej super pomysłem), który kupią, że ego wywalało im ponad skalę i szły do kasy w amoku upojenia się własną zajebistością. Zapewne powtarzały jak mantrę jaki to super prezent i że same by chciały taki dostać jak były małe.

Teraz z dystansu widzę, że często krzywdzi się dzieci w ten sposób spychając ich marzenia i potrzeby na drugi plan. Gdy jest się dorosłym człowiekiem to idzie się do sklepu i nawet, gdy nie ma się kasy najlepiej wjebać się w raty na nową sokowirówkę, telewizor lepszy od somsiada lub co bardziej majętni wziąć samochód z salonu tracący na starcie 20% wartości. Aby sprawić przyjemność dzieciom wystarczy chęć i zainteresowanie. Jeśli rodzice znają swoje dziecko i z nim rozmawiają to mamy sukces, bo wiedzą co chce i o czym marzy. Wystarczy, że pogadają z resztą gości i złożą się na fajny prezent, na który czeka solenizant.

Rodzice często uważają, że nic, powtarzam NIC nie jest ważniejsze niż szkoła. Zainteresowanie dziewczynami w podstawówce? Poczekaj, aż będziesz starszy. Konsola do gier? Mózg Ci to wypali, musisz robić szlaczki w zeszycie żeby być kolejnym prezydentem Polski. Szkoda, że to „później” i „czas” nigdy nie nastąpią. Każdy z nas oddałby wiele za komputer/konsolę, na którą stać go dzisiaj i okres dzieciństwa, mentalność nieskażoną obowiązkami w pracy czy życiu rodzinnym. Okres gdzie w pełni mogliśmy radować się upragnionymi rzeczami ginie bezpowrotnie. Teraz albo nie ma na to czasu, albo chęci fizycznej lub psychicznej.

Podsumuję to definicją słowa „prezent” mojej narzeczonej, gdzie według niej to taka rzecz, którą chcemy, ale nie kupimy jej z powodów materialnych lub wydaje się to być nierozsądne, bo mamy inne, ważniejsze rzeczy do kupienia, te bardziej przyziemne.

Nie bądźmy egoistami, dzięki.

#feels #konsole #ps4 #xboxone #urodziny #dzieci #rodzina #doomer #dziendobry #rodzice