Jest teraz w #gamepass…

Jest teraz w #gamepass Thronebreaker: The Witcher Tales I postanowiłem spróbować mimo tego, że w Wiedźminie Gwint to nie była zabawa dla mnie.
I przyznam, że bawię się przy tej grze dobrze. Podoba mi się wykonanie tej gry, sposób w jaki prowadzona jest fabuła trafia w moje gusta (całej historii jeszcze nie znam to się nie będę wypowiadał, gra ma kilka możliwych zakończeń), złego słowa nie mogę powiedzieć o lektorach bo słucha się tej gry bardzo dobrze, czuć że ktoś się przyłożył do polskiej wersji językowej. Same potyczki na bazie Gwinta zaskakująco przypadły mi do gustu (w W3 nigdy nie zrobiłem zadań z Gwintem), a różne „zagadki” gdzie nie zawsze warunkiem sukcesu jest pokonanie przeciwnika a może nim być przykładowo pozbawienie rywala kart z jednej linii, czy też warunkiem wygranej jest utrzymanie przewagi nad rywalem przez kilka tur jest bardzo fajnym dodatkiem. Warto tu nadmienić że w tych specjalnych pojedynkach zawsze startujemy z tym samym zestawem kart i umiejętności co wymusza znalezienie odpowiedniej strategii, w sumie to dopiero teraz zacząłem ogarniać tego Gwinta.
Największy zarzut wobec tej gry to ta otwarta mapa którą swobodnie eksplorujemy, no prawie swobodnie. Wiem że produkcja gry to skomplikowany proces ale który dureń uznał, że z tą mapą jest wszystko ok, do jasnej cholery na mapie są jakieś drzewa, kamienie, płoty i inne pierdoły które ciągle cię blokują i to wkurza, nie, to naprawdę wkurwia niemiłosiernie. Ciężko mi pojąć jak można było to tak zostawić i uznać, że tak ma być.
Mimo wszystko warto rzucić okiem, sam przeszedłem pierwszą mapę, coś tam się pokręciłem po drugiej i już wiem że grę ukończę co nie powinno się wydarzyć bo myślałem że pewnie zagram dwie potyczki i to odinstaluje a tu proszę, miła niespodzianka.

#xboxone #gry #ps4 #switch #nintendoswitch