Ukończyłem właśnie…

Ukończyłem właśnie #subnautica choć miałem momenty gdy myślałem, że to się nie uda ale o tym za chwilę. Gra jest bardzo wciągająca, gatunek surwiwali nigdy mi nie był po drodze ale ta gra ma coś w sobie. Sam pomysł osadzenia akcji gry pod wodą dał duże pole do popisu deweloperom i wyszli z tego obronną ręką. Biomy są różnorodne, każdy robi wrażenie na swój sposób. Eksploracja świata jest tutaj bardzo satysfakcjonująca. Sama historia którą odkrywamy też się broni, uwaga spoilery

pokaż spoiler motyw kwarantanny wprowadzonej na planecie przez obcą rasę jest przekonywujący, zastanawiające jest tylko to czemu nie znajdujemy żadnych zwłok czy szkieletów obcych, skoro nikomu przed nami nie udało się opuścić tej planety

Proces budowy i craftingu jest przemyślany, czasem trochę frustruje konieczność gromadzenia dużych zapasów pewnych materiałów. Gdy budowałem drugą bazę na prawdziwych głębinach to transportowałem ze sobą ogromne ilości materiałów, szczególnie te których nie byłbym w stanie pozyskać naturalnie lub poprzez plantacje na nowym miejscu. Na szczęście da się to przemyśleć żeby później nie zgrzytać zębami że złości.
Potwory, szczególnie te ogromne lewiatany robią wrażenie. Trzeba się przyzwyczaić do ich obecności i nauczyć się jak przeżyć spotkanie z nimi. Wszystkie można zabić z odrobiną sprytu ale nie o to w tej grze chodzi. Choć przyznaję, że jednego dziada zatłukłem w furii za zniszczenie mi trzech Seamoth’ów. Po prostu musiałem się zrewanżować. Resztę tylko skanowałem i zostawiałem w spokoju.
Te mniejsze agresywne osobniki są jak komary – słabe (z wyjątkami) i wkurzające. Bez nich byłoby nudniej ale większość z nich nie wnosi wiele do gry, chyba że upierdliwość uznać za wkład.
Pojazdy w grze są świetne. Dawno żaden pojazd w grze nie ucieszył mnie tak bardzo jak Cyklop, iście genialna zabawka, masa frajdy, świetny design i duże możliwości dostosowania tej besti do naszych potrzeb. Wabiki, sonar, cała naprzód kilometr pod wodą w kompleksie jaskiń. Wyborne narzędzie przetrwania.

To była by naprawdę rewelacyjna gra gdyby nie momenty gdy myślałem, że to już koniec i jej nie ukończę. Grałem na #xboxone x i twórców gry trochę pewne kwestie techniczne przerosły. Silnik gry ma czasem potworne problemy z wydajnością, pokaz slajdów na późniejszym etapie rozgrywki się zdarza od czasu do czasu. Zapis/wczytywanie zawsze trwa i trwa i trwa i trwa. Dawno nie grałem w grę która potrzebuje czasem i dwóch minut żeby zrobić save, w trakcie zapisywania lepiej pozostać w trybie pauzy i czekać, bo o ile silnik zezwala wtedy na grę to nie wczytuje tekstur i można wylądować w miejscu w którym już tylko spadamy w otchłań. Czasem gra nie chce się wczytać, wtedy trzeba ubić proces i włączyć ponownie. Raz w trakcie zapisywania gra dostała u mnie czkawki i po 5 minutach czekania na koniec zapisu ubiłem proces. Wtedy myślałem że to już koniec i nie pogram ale szczęśliwie poprzedni zapis był nienaruszony, wspominałem że można mieć tylko jeden save? Przy takich problemach technicznych ten kto wpadł na pomysł „tylko 1 save” jest idiotą.

Ogólnie świetna gra z problemami ale możliwa do ukończenia przy odpowiedniej dawce cierpliwości w zmaganiach z problemami technicznymi.
#gry #xboxone #ps4 #gamepass